Czemu dzieci zawsze płakały nad miseczką szpinaku?
To chyba najbardziej powszechna, jedzeniowa trauma z dzieciństwa.
Nie rozumiem tego, bo nie mam takich wspomnień. Ale to tylko dzięki mojej mamie, która nigdy "tego zielonego" nie przyrządzała.
Może cały szkopuł tkwił w tym, że mamy, babcie, ciocie nie potrafiły smacznie przygotować tego pysznego warzywa. Potem zmuszały swoje pociechy do zjedzenia wielkiej zielonej (przepraszam, ale nie mogę się powstrzymać) kupy, bo to przecież samo zdrowie.
I tak powstawała legenda o tym obrzydliwym warzywie, które większość z nas przyprawia o gęsią skórkę.
A ja jestem pewny, gdyby dzieci spróbowały szpinaku na przykład w tej postaci, prosiłyby o dokładkę przy każdym posiłku.
I o żadnych łzach nad talerzem nie byłoby mowy ;)